Pozory mylą…

Wymarzyłam go sobie, jestem pewna że zjawił się w moim życiu tylko po to, żeby być moim pierwszym facetem. Gdy uśmiechnął się do mnie szeroko, w zewnętrznych kącikach oczu ukazały się długie zmarszczki, aż po skronie. Odwzajemniłam się również uśmiechem, a wtedy podbiegł do mnie, objął mocno ramionami i ruszył w kierunku wody. Gdy Beti zapoznawała się z jego towarzystwem, my objęci i milczący brodziliśmy w zimnej wodzie. Nigdy nie zapomnę naszych bosych stóp zanurzonych po kostki w jeziorze, maszerujących obok siebie równym krokiem i rozbryzgujących wodę aż po kolana. Ktoś z jego znajomych krzyknął – Krzysiek idziemy do „Groty” na dyskotekę! – Wtedy poznałam jego imię. Spojrzał na mnie, a ja czułam że nie potrzebuję już niczego do szczęścia. Objęci patrzyliśmy na siebie w milczeniu, jakbyśmy byli tylko my pod rozgwieżdżonym niebem. Dla mnie czas stanął w miejscu, wyłączyłam myślenie i chłonęłam tę chwilę. Odnaleźliśmy na plaży nasze trampki i pobiegliśmy za znajomymi. Dyskoteka znajdowała się blisko jeziora i była zbudowana na kształt ogromnej skały. Na dźwięk głośnej muzyki ja i Beti uśmiechnęłyśmy się do siebie. Dochodziła 22:00, więc przed powrotem do domku wczasowego miałyśmy jeszcze godzinę na tańce. Nie cieszyłam się zbyt długo, ponieważ Krzyśka porwało nieznane nam towarzystwo, a ja siedziałam przy stoliku z przyjaciółką i poznanym przez nią na plaży Jackiem. Przez chwilę wydawało mi się, że oboje mają maślane oczy, gdy patrzą na siebie. Razem przetańczyli całą godzinę, a ja rozczarowana nadal siedziałam sama z butelką coca coli. Gdy zbliżała się 23:00 Jacek zaproponował, że nas odprowadzi. Po drodze musieliśmy minąć nieszczęsne towarzystwo, w którym szpanował Krzysiek. Zrezygnowana, ale z podniesioną głową pędziłam dumnie do wyjścia. Mój cud mężczyzna zerwał się od stolika tak szybko, że krzesło runęło z trzaskiem na ziemię i na chwilę zagłuszyło cudowne dźwięki wolnej piosenki. Zdziwiony, że już uciekam, złapał mnie teatralnie za rękę, a potem porwał na parkiet i wtulił w swoje ramiona najmocniej jak potrafił. Beti z Jackiem krzyknęli, że tylko ten taniec i oboje palcami wskazali na swoje zegarki. Znów byłam tylko ja i on, zapytał jak mam na imię, a potem do końca tańca szeptał mi je do ucha. Jego silne ramiona mocno trzymały na wpół omdlałe z podniecenia moje ciało. O chwilo trwaj wiecznie!

Na koniec piosenki wymieniliśmy się numerami telefonów i zaproponował, że odprowadzi nas wspólnie z Jackiem. Nie wiem, czy jeszcze kiedykolwiek potem tak mocno biło mi serce. Czyż mogło być coś piękniejszego niż całe życie przede mną i obok mężczyzna marzeń, trzymający mnie mocno za rękę. Nawet sierpniowy deszcz mi sprzyjał, gdy nagle runął na nas ciepłymi, dużymi kroplami z jeszcze przed chwilką rozgwieżdżonego nieba. Roześmiani pognaliśmy beztrosko przed siebie. Zatrzymaliśmy się dopiero przed naszym domkiem, w oknach było ciemno, co mogło oznaczać, że rodzice Beti już śpią, albo udają, że śpią. Dwie pary wpatrzone w siebie stały na deszczu nie mogąc się rozstać. Czułam, że Krzysiek mnie pożąda równie mocno jak ja jego. Z moich długich włosów deszcz utworzył sobie strumyczki, a luźna podkoszulka, teraz mokra, mocno przylegała do mojego ciała, bezwstydnie pokazując sterczące piersi. Cud chłopak wodził wzrokiem po moim ciele, jakby mnie nim dotykał. Na moment utkwił spojrzenie w moich rozochoconych oczach. Poczułam jego ciepłą dłoń na karku, potem oddech i pocałunek. Nie wiem, dlaczego jesteśmy tak skonstruowani, że zaledwie znając tylko swoje imiona, czujemy na początku tyle niesamowitych emocji, tworzymy prawdziwe relacje, widzimy tylko siebie, a potem…

Nie mogłam zasnąć, przez resztę nocy wizualizowałam w głowie, nasze kolejne spotkanie i byłam dziwnie spokojna, wiedziałam że chwila, w której przyjmę mężczyznę po raz pierwszy zbliża się pewnymi krokami.

Rano przy śniadaniu, dowiedziałam się od rodziców Beti, że wczoraj grali zawodowi siatkarze. W niewinnej rozmowie starałyśmy się wyciągnąć od nich wszystko co wiedzieli o Krzyśku. Podobno ze względu na kontuzję, nie grał już zawodowo. Obecnie to bogaty biznesmenem po rozwodzie. Jego żona z córeczką mieszkały gdzieś w Stanach Zjednoczonych, no i miał trzydzieści jeden lat! Ja za cztery miesiące miałam skończyć osiemnaście. Porządałam go jeszcze mocniej, cały czas zerkałam na telefon. Około południa wysłał smsa z wiadomością, że pragnie się ze mną spotkać wieczorem i potem zjeść wspólnie śniadanie. Po odczytaniu treści z trudem przełknęłam ślinę.

Obie z Beti kombinowałyśmy, co tu nałgać jej rodzicom, aby mieć wolny wieczór, aż do rana. Ona umówiła się z Jackiem. Moja przyjaciółka od pół roku nie była już dziewicą. Chłopak z którym miała swój pierwszy raz okazał się totalnym dupkiem, zerwał z nią, bo wyznała mu miłość. Nie interesowało mnie wówczas, co połączyło ją i Jacka. Miałam klapki na oczach i jasno wyznaczony cel – utrata dziewictwa.

Wieczorem, pożegnałyśmy się z rodzicami Beti. Myśleli, że jedziemy na jeden wieczór do Wrocławia. Rozstałyśmy się przy wielkiej tamie i tam też umówiłyśmy na rano.

Było jeszcze jasno, gdy szłam na spotkanie piękną aleją wśród drzew. W oddali woda w jeziorze, tak spokojna jak ja, łagodnie głaskała brzeg plaży. Nie czułam lęku, zażenowania ani wstydu. To nie był moment na zakochanie się, to była cudowna okazja na mój pierwszy raz.

Nie zdążyłam zapukać, kiedy Krzysiek z przemiłym uśmiechem, szeroko otworzył przede mną drzwi. W saloniku na stole stało białe półwytrawne wino i zamówiona, pachnąca mozzarellą i oregano pizza. Kolacja minęła na miłej rozmowie. Cud chłopak opowiadał o karierze sportowej, nawiązał też do swojego rozwodu i z tęsknotą opowiadał o swojej córeczce. Ja niewiele miałam swoich przeżyć, dlatego więcej słuchałam, niż mówiłam. W przeciwieństwie do niego, nie byłam rozwiedziona, nie miałam dziecka, ale za to byłam dziewicą z mnóstwem planów na przyszłość.

Wino rozluźniło moje ciało, nawet nie wiem kiedy zaczęliśmy się całować i pieścić. Był też wspólny prysznic. Magia chwili trwała nadal i tajemniczo rozpościerała przede mną swoje skrzydła.

W łóżku, Krzysiek coraz to mocniej całował moje piersi i szyję, a dłonią uciskał ściśnięte uda. Zaczęłam się gubić, wino szybko wyparowało, nie bardzo wiedziałam co robić, ileż można głaskać czyjeś plecy. Cud chłopak, tego nie dostrzegł, był już w drodze na inną planetę, a ja jedynie miałam go tam przenieść. Rozchylił mi nogi i po kilku mocnych ruchach, szturmujących moje krocze, wszedł pewnie i głęboko, wydając przy tym dziwne dźwięki. Zacisnęłam oczy oczekując, że ból wkrótce minie, niestety towarzyszył mi do końca. Gdy je otworzyłam, Krzysiek patrzył na mnie z pożądaniem, a ja usiłowałam odnaleźć duszę w jego oczach. Nawet mega pocałunki nie były w stanie przegonić natrętnego bólu.

Leżąc w ramionach śpiącego mężczyzny, o którym już nigdy w życiu nie zapomnę i wdychając wspólny pot, miałam uczucie, że nadal jest we mnie. Bałam się poruszać, gdyż siedziały mi w głowie, opowieści moich przyjaciółek o zakrwawionych prześcieradłach. Ruszyłam lekko w górę pupę, uff żyję i jestem cała. Obolała, bezszelestnie wyślizgnęłam się z ramion cud chłopaka. Wstając odchyliłam kołdrę i bezskutecznie próbowałam znaleźć dowód utraty mojego dziewictwa, w postaci czerwonych zabrudzeń na prześcieradle. Zszokowana rażącą bielą, zastygłam. Krzysiek przebudził się na moment, pytając co robię. Odpowiedziałam, że idę pod prysznic. Przytulił mnie i zaproponował, że jak się wyśpimy to pójdziemy razem. Gdy delikatnie składałam pocałunki na jego twarzy, znów zasnął, a ja jakbym stąpała po rozżarzonym węglu poszłam pod prysznic. Wkrótce, gorąca woda i żel pachnący jak łąka orchidei zabrały zapach wieczornych namiętności i pozostawiły tylko obolałe miejsce. Nagle wpadłam w popłoch, gdyż coś powoli wyśliznęło się ze mnie i spadło między stopy. Dostrzegłam skrzep krwi, który szybciutko spłynął do otworu w brodziku. Dowód mojej niewinności zniknął. Najdziwniejsze jednak było uczucie, że w moim życiu nic się nie zmieniło.

Wróciłam w ramiona Krzyśka i zasnęłam. Obudził mnie, dźwięk dochodzący z łazienki, to mój zdobywca brał prysznic. Przewróciłam się na bok i nakryłam po uszy kołdrą, gdyż na ramionach poczułam chłód poranka. Ucieszyłam się, że ból minął, znów się rozluźniłam i lekko uśmiechnęłam. – Już po wszystkim dziewczyno – pomyślałam i przeciągając się lekko jęknęłam. W łazience ucichł dźwięk prysznica i wtedy prawie równocześnie wybiegł z niej mokry Krzysztof. Najwyraźniej miał ochotę na powtórkę. Rzucił się na mnie bombardując pocałunkami i energicznie pozbawiając kołdry. Wtedy ja z wdziękiem i trzepocząc rzęsami wyznałam, że nie dam rady, ponieważ był to mój pierwszy raz. Zesztywniał, to znaczy cały Krzysiek i odchylił mocno głowę tak, że w ślad za nią powędrowały plecy. Wyglądało to tak, jakby utknął w pozycji rozciągającej kręgosłup.

– To żart?! – zrobił zaskoczoną minę.

– Nie żartuję – spoważniałam.

– Ok, jak nie masz ochoty na seks, to powiedz to, a nie – i tu naprawdę parsknął śmiechem – wymyślasz dziwne historie. – teraz to ja zesztywniałam.

– Nie wierzysz mi? – zapytałam ogłupiała.

– W co??? – i znów na twarzy pojawiło się zaskoczenie.

Zamurowało mnie tak, że zdołałam tylko wyszeptać – Myśl co chcesz…

Więc w moim przypadku pozory naprawdę mylą, byłam za odważna, za szybka i za chętna, do tego stopnia, że cud chłopak mi nie uwierzył.

Potem widziałam, go jeszcze tylko raz po wakacjach, gdy czekał na mnie pod szkołą w czerwonym Alfa Romeo. Byłam tak zdezorientowana, że zapomniałam zapytać w jaki sposób mnie odnalazł.

Pojechaliśmy na kawę, chciał się pożegnać dlatego, że na stałe leciał do Stanów Zjednoczonych, żeby być bliżej córki. Nadal był nieziemsko przystojny, ale już nie tak tajemniczy. Życzyliśmy sobie wspaniałego życia, potem ostatnie spojrzenie w błękitne oczy i ostatni namiętny pocałunek…

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s