… a po burzy spokój

Zamilkłam na dobre, a w tym czasie w mojej głowie trwał chaos. Jedna myśl goniła drugą. Czułam, jak moja dusza nie mogąc znieść dręczących myśli oderwała się od ciała na bezpieczną odległość. Powracała nocą, żeby ze mną płakać, kiedy nikt nie patrzył.

Funkcjonuję jak cyborg ze sztucznym uśmiechem, ale już szczęśliwa, w wynajętym mieszkaniu. Wnętrze jest tragiczne, pamięta lata 70-te, jednak dla moich dzieci to duża atrakcja, jakby zamieszkały w muzeum WOW! Kasetony na sufitach i kryształowe żyrandole ciążyły mi nad głową. W przedpokoju zamiast wieszaków przytwierdzone były rogi jelenie, a na podłogach wylegiwało się sraczkowate gumoleum. To tylko kilka z licznych atrakcji w tym mieszkaniu. Jednak czas naglił, więc wyprowadzeni, musieliśmy gdzieś zamieszkać. Pokochaliśmy to miejsce. Sami je pomalowaliśmy, położyliśmy wykładziny i kupiliśmy trochę mebli. Powstał też pierwszy wspólny album, utrwalający remont. Nasze w nim roześmiane miny – bezcenne. Uwiecznione popaćkane buzie, w kolorach farb używanych do malowania pokoi, śmieszne stroje, czapki i niepowtarzalny klimat, sprawiły, że stał się on hitem wśród przyjaciół Martyny.

Nareszcie podłączyli internet! Loguję się, mam duże zaległości, tyle wydarzeń u znajomych na Facebooku i pięknych zdjęć. Cholera, wszyscy są szczęśliwi! Ja też już jestem szczęśliwa, tylko bez faceta. Dopiero teraz czuję się jakbym była całością samej siebie, a nie czyjąś połówką. O znalazło się coś dla mnie, kolega udostępnił zdjęcie z fanpage’a – Jestem wolny(a) i chuj, wraz z cytatem „Nie ważne jak mocno się starasz i tak wszystko się pierdoli.”  W tle długowłosa blondynka, która nie wygląda jakby wszystko się jej pierdoliło. 

O, znowu kolega udostępnił zdjęcie tego samego fanpage’a z cytatem w sam raz dla Was, już Wy wiecie dla kogo „Środkowy palec dla wszystkich, których nie było, kiedy ich potrzebowałam.”                                                                         

                                                                               *

Synek śpi wtulony w moje włosy, spokojnie oddychając, a córeczka, moja maturzystka, jeszcze uczy się siedząc przy stole owinięta kocem. Ja ze spokojem nasłuchuję oddechów, ruchów, szelestów, które powodują moje dzieci. Daję im poczucie bezpieczeństwa, kochamy się mocno. Budzę się w piękny marcowy poranek, to nowość, że w ogóle zauważyłam jego piękno. Obok jeszcze twardo śpi Kajtek i to też jest nowość! Wstaję wyjątkowo długo, mijając ostrożnie małego śpiocha. Promienie słońca ogrzały mi drogę do pokoju Martyny, przez uchylone drzwi widzę jak przewraca się na bok.

    – Halo – mówię, jakbym śpiewała kołysankę. Spod kołdry uśmiechnął się do mnie czubek nosa.                                                                           

                                                                          *

Kolejne kilka miesięcy minęło w ferworze nowych relacji, nowych wyzwań i nowych postanowień. Martyna wspaniale zdała maturę i dostała się na upragnione studia. Moja mądra dziewczynka!                                                                           

                                                                         *

Mam wspaniałe koleżanki i jeszcze cudowniejsze przyjaciółki, które po roku mojego celibatu towarzyskiego, wepchały mnie na dyskotekę. Całą noc przetańczyłam z nieznajomym – żonatym facetem i z poczuciem winy, że zdradzam swojego eks. W końcowej fazie imprezy zaproponował mi wyjazd za miasto. Na szczęście i nieszczęście nie posiadałam doświadczenia w opuszczaniu dyskoteki z nieznajomym. Mimo łączącej nas chemii, nie miałam ochoty na seks. No, może zranione serce nie, bo wilgotna część mojego ciała wołała TAK! Nieznajomy trzymał moje dłonie w swoich dużych dłoniach i pochylając się nade mną szeptał różne głupstwa, oddychając podniecająco. Jednak bezwiednie zadziałała solidarność jajników, bo odmówiłam przystojnemu, – żonatemu. Na samą myśl, że kiedyś będę musiała się z kimś przespać, ogarniała mnie panika. No właśnie za dużo myślałam! …może za mało wypiłam?   

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s